Xiaomi POCO M8 Pro 5G

Xiaomi POCO M8 Pro 5G – recenzja

Pamiętasz, gdy ostatnio Twój telefon padł w najmniej odpowiednim momencie? Środek dnia, nawigacja włączona, a bateria pokazuje 5%. Właśnie dlatego POCO M8 Pro 5G przykuł moją uwagę. Ten smartfon odmienia zasady gry w segmencie do 1500 złotych – nie próbuje udawać flagowca, tylko robi kilka rzeczy wyjątkowo dobrze.

Po dwóch tygodniach intensywnego testowania wiem już, że to telefon, który zmienia sposób, w jaki myślisz o baterii. 6500 mAh to nie tylko cyferka w specyfikacji – to konkretne dwa dni bez ładowarki przy normalnym użytkowaniu. Dodaj do tego ekran AMOLED, który śmiało konkuruje z modelami dwa razy droższymi, odporność na wodę jak w flagowcach i ładowanie 100W, które brzmi jak science fiction.

Ale nie wszystko błyszczy. System pełen jest zbędnych aplikacji, pamięć UFS 2.2 momentami spowalnia, a gigantyczna wyspa aparatów wygląda jak żart. Czy te wady dyskwalifikują POCO M8 Pro? Sprawdźmy to razem – pokażę Ci, czy ten telefon faktycznie warto mieć w kieszeni, czy lepiej dopłacić do konkurencji.

Bateria, która zmienia zasady gry – 6500 mAh w praktyce

Zacznę od najbardziej imponującej cechy tego telefonu. Przez ostatnie lata producenci smartfonów utknęli w martwym punkcie – baterie 5000 mAh stały się standardem, a każda próba zwiększenia pojemności kończyła się telefonem grubym jak cegła. POCO poszło inną drogą.

Technologia krzemowo-węglowa użyta w POCO M8 Pro pozwoliła upchać 6500 mAh w obudowie grubej na zaledwie 8,31 mm. To nie brzmi впечатляюще? W praktyce różnica jest brutalna. Podczas testów przy moim standardowym użytkowaniu – dwie godziny YouTube, godzina nawigacji, niekończące się przeglądanie mediów społecznościowych, kilkadziesiąt zdjęć – telefon kończył dzień z 45% baterii. Spokojnie możesz zapomnieć o ładowarce na całe weekendowe wyjazdy.

Ale prawdziwa magia dzieje się, gdy zabraknie prądu. Ładowanie 100W brzmi jak marketing, prawda? Testowałem to dokładnie – od zera do pełna w 42 minuty. W 15 minut masz 50%, co wystarczy na resztę dnia. Rano odkładasz telefon na kabel, szykujesz kawę, wracasz – i możesz działać przez kolejne 30 godzin.

Xiaomi deklaruje, że bateria zachowa 80% pojemności po 1600 cyklach ładowania, co przekłada się na około 6 lat użytkowania. Sprawdzę to dopiero za kilka lat, ale jeśli jest choć trochę prawdy w tych liczbach, kupujesz telefon, który przetrwa dłużej niż większość związków.

Bonus? Ładowanie zwrotne 22,5W. Twój kolega ma rozładowanego iPhone’a? Podłączasz kabel do POCO i ratujesz sytuację. To drobnostka, ale przydatna, gdy zostałeś wyznaczony na grupowego ratownika technologicznego.

Ekran, który robi wrażenie – jasność szczytowa 3200 nitów

Przenieśmy się do ekranu, bo to druga wielka siła tego urządzenia. Panel AMOLED o przekątnej 6,83 cala i rozdzielczości 1.5K (2772 x 1280 pikseli) to coś więcej niż suche cyfry ze specyfikacji.

Jasność szczytowa 3200 nitów – brzmi jak przesada? Byłem sceptyczny, dopóki nie wyszedłem z telefonem w słoneczny lutowy dzień. Większość smartfonów w tej cenie zmienia się w czarne lustro, gdy słońce świeci pod odpowiednim kątem. POCO M8 Pro? Czytasz każde słowo bez wysiłku. Ekran przebija się przez światło jak gorący nóż przez masło. To nie teoria – to konkretna różnica między komfortowym korzystaniem a mrużeniem oczu przy każdej notyfikacji.

Technologia przyciemniania PWM 3840Hz to mniej oczywista, ale równie ważna sprawa. Jeśli spędzasz wieczory z telefonem w łóżku (nie oszukujmy się, wszyscy to robimy), Twoje oczy będą Ci wdzięczne. Wysokoczęstotliwościowe PWM eliminuje to niezauważalne migotanie, które powoduje zmęczenie wzroku przy standardowych panelach AMOLED.

Odświeżanie 120Hz sprawia, że przewijanie przez Instagrama czy TikToka jest gładkie jak masło. Tutaj jednak pojawia się pierwszy kompromis – możesz wybrać tylko 60Hz lub 120Hz. Nie ma adaptacyjnego skalowania, więc albo oszczędzasz baterię przy 60Hz, albo cieszysz się płynnością przy 120Hz. Brakuje inteligentnego przełączania, które dostosowuje częstotliwość do treści.

Dolby Vision i HDR10+ działają świetnie w Netflixie i YouTube Premium. Oglądałem ostatni sezon serialu i kolory po prostu eksplodowały – czernie głębokie, kolory soczyste, kontrast na poziomie, który zawstydza telefony za 3000 złotych.

Wydajność Snapdragon 7s Gen 4 – gaming i codzienne zadania

Snapdragon 7s Gen 4 to procesor, który nie stara się prześcignąć flagowców. Zamiast tego robi coś mądrzejszego – dostarcza wystarczająco dużo mocy przy znakomitej efektywności energetycznej.

W benchmarkach AnTuTu telefon uzyskuje około 877 tysięcy punktów. Geekbench pokazuje 1221 punktów w teście jednordzeniowym i 3417 w wielordzeniowym. Co to oznacza w praktyce? Wszystkie aplikacje, których używasz na co dzień – Instagram, Spotify, Chrome, Gmail – działają błyskawicznie. Przełączanie między aplikacjami jest natychmiastowe, wielozadaniowość nie stanowi problemu.

Gaming? Testowałem Call of Duty Mobile na ustawieniach bardzo wysokich – gra chodzi płynnie przy 60 fps. Genshin Impact na średnich ustawieniach również nie sprawia problemów, choć oczywiście nie jest to bestia do najcięższych tytułów na ultra. Jeśli grasz w PUBG, League of Legends: Wild Rift czy podobne tytuły – będziesz zadowolony.

System chłodzenia IceLoop o powierzchni 5200 mm² dba o to, żeby telefon nie zamieniał się w kieszonkowy grzejnik. Podczas półgodzinnej sesji Genshin Impact obudowa była lekko ciepła, ale daleka od nieprzyjemnie gorącej. To istotne, bo przegrzewający się telefon to przegrzewający się procesor, a to przekłada się na spadki wydajności.

Tutaj jednak pojawia się pierwszy istotny minus. Pamięć UFS 2.2 to przestarzały standard. W 2026 roku większość konkurentów oferuje UFS 3.1 lub szybsze. Czujesz różnicę? Tak, przy instalowaniu ciężkich gier i kopiowaniu dużych plików. Instagram wczytuje się sekundę dłużej. Gry ładują poziomy zauważalnie wolniej niż na telefonach z UFS 3.1. To nie jest deal breaker, ale denerwuje, gdy wiesz, że mogło być lepiej.

System HyperOS 2.0 oparty na Androidzie 15 działa sprawnie, ale ma jeden paskudny haczyk – bloatware. Xiaomi upchnęło w tym telefonie masę zbędnych aplikacji i – co gorsza – reklam w systemowych aplikacjach. Masz reklamy w aplikacji do czyszczenia pamięci, w menadżerze plików, czasem nawet w ustawieniach. Możesz je wyłączyć, ale wymaga to poświęcenia 15 minut na przeklikanie się przez opcje. To po prostu irytujące.

Odporność na poziomie flagowca – IP68 i Gorilla Glass Victus 2

POCO M8 Pro ma coś, czego większość telefonów w tej cenie nie posiada – prawdziwą odporność. Cztery certyfikaty IP: IP66, IP68, IP69 i IP69K. Zabrzmiało jak alfabet? Wyjaśnię, co to oznacza w praktyce.

IP68 to standard – telefon przetrwa zanurzenie w wodzie na głębokości do 2 metrów przez 30 minut. Sprawdziłem to (nie celowo) – telefon wpadł mi do zlewu pełnego wody. Wyłowiłem go po 10 sekundach, otworzyłem, wytarłem – działa bez zarzutu. IP69K idzie krok dalej – wytrzymuje strumień gorącej wody pod wysokim ciśnieniem. Nie polecam testować tego w myjni samochodowej, ale deszcz czy zachlapanie w kuchni? Żaden problem.

Gorilla Glass Victus 2 na ekranie to drugie zabezpieczenie. Po dwóch tygodniach noszenia telefonu bez etui w kieszeni z kluczykami – zero zarysowań. To szkło naprawdę trzyma poziom. Certyfikat SGS potwierdza odporność na upadki z wysokości 1,7 metra, choć szczerze – nie testowałem tego celowo.

Konstrukcja to aluminiowa ramka i plastikowe plecy. Tak, plastik. To kompromis, ale całkiem rozsądny – telefon jest lżejszy (206 gramów) i tańszy w produkcji. Plastik nie jest tani w złym sensie, tylko matowy i przyjemny w dotyku. Minusem jest to, że zbiera odciski palców jak magnes i wygląda po tygodniu jakbyś go ciągnął przez parking.

Największym zaskoczeniem jest jednak technologia Wet Touch 2.0. Ekran reaguje na dotyk nawet gdy jest mokry lub gdy masz mokre palce. Sprawdzałem to podczas gotowania – ręce zabrudzone mąką, ekran lekko wilgotny – telefon reagował bez problemu. Większość smartfonów w tej sytuacji całkowicie ignoruje Twoje próby przewinięcia ekranu.

Aparaty – czy 50MP wystarczy w 2026 roku?

Zdjęcia to miejsce, gdzie POCO M8 Pro pokazuje swoją prawdziwą naturę – to nie jest telefon fotograficzny. To urządzenie dla osób, które robią zdjęcia, ale nie będą wstawać o świcie, żeby uchwycić idealne światło.

Główny sensor 50MP Light Fusion 800 z optyczną stabilizacją obrazu (OIS) robi przyzwoite zdjęcia w dobrym świetle. Szczegółowość jest solidna, kolory najczęściej naturalne, dynamika również w porządku. OIS to kluczowa cecha – stabilizacja pozwala robić ostre zdjęcia nawet przy słabszym świetle, bo sensor ma więcej czasu na zebranie światła bez zamazania.

Zdjęcia nocne? Tutaj robi się ciekawiej. Tryb nocny faktycznie pomaga, ale widzisz charakterystyczne dla średniej półki wygładzanie tekstur. Nocne niebo wygląda ładnie, latarnie nie są przepalone, ale jak przyjrzysz się detalom murów czy trawy – zauważysz, że algorytm je „wyprasował”. To efekt nadmiernej obróbki programowej, której celem jest ukrycie szumów, ale jednocześnie traci szczegóły.

Tutaj pojawia się też dziwny problem. Aparat czasami za bardzo stara się pomóc. Widziałem sytuacje, gdzie algorytm HDR tak agresywnie zarządzał światłem, że zdjęcia wyglądały nienaturalnie. Niebo zbyt niebieskie, cienie zbyt jasne, całość wyglądała jak przefiltrowany Instagram. W trybie automatycznym nie masz nad tym kontroli – albo akceptujesz efekt, albo szukasz trybu manualnego.

Ultraszeroki kąt 8MP to podstawowy sensor bez fajerwerków. W dzień robi użyteczne zdjęcia grupowe czy krajobrazowe. Po zmroku lepiej o nim zapomnieć – szumy, brak szczegółów, kolory odstawione od rzeczywistości. To sensor „na wszelki wypadek”, nie narzędzie do poważnej fotografii.

Przednia kamera 32MP robi szczegółowe selfie, choć tryb portretowy potrafi się pomylić z oddzieleniem włosów od tła. Czasami wygląda to jak ktoś wyciął Cię nożyczkami z przedszkola i wkleił na nowe tło. Dla mediów społecznościowych jest w porządku, ale nie oczekuj magii.

Podsumowując aparaty: jeśli Twoje główne użycie telefonu to Instagram Stories i okazjonalne zdjęcia rodzinne – będziesz zadowolony. Jeśli robisz zdjęcia jako hobby i zależy Ci na kontroli i jakości – to nie jest telefon dla Ciebie.

Cena i konkurencja – porównanie z rywalami do 1500 zł

POCO M8 Pro kosztuje 1299 złotych w wersji 8/256 GB i 1549 złotych w wersji 12/512 GB (ceny promocyjne na start, później odpowiednio 1499 i 1749 zł). Brzmi rozsądnie? Zobaczmy, jak wypada na tle konkurencji.

Cecha POCO M8 Pro Samsung A56 Motorola Edge 60 OnePlus Nord CE 5
Cena 1299-1549 zł 1300 zł 1399 zł 1450 zł
Bateria 6500 mAh 5000 mAh 5200 mAh 5500 mAh
Ładowanie 100W 45W 68W 90W
Ekran 6.83″ 1.5K AMOLED 6.7″ FHD+ Super AMOLED 6.67″ FHD+ P-OLED 6.77″ FHD+ AMOLED
Procesor Snapdragon 7s Gen 4 Exynos 1580 Dimensity 7300 Dimensity 8350
Aparat główny 50MP OIS 50MP OIS 50MP 50MP
Wodoodporność IP68/IP69K IP67 IP69 IP65
Wsparcie 4 lata Android / 6 lat security 6 lat Android / 6 lat security 3 lata Android / 3 lata security 4 lata Android / 5 lat security

Samsung Galaxy A56 oferuje znacznie lepsze długoterminowe wsparcie i renomę marki, ale ma wyraźnie słabszą baterię i wolniejsze ładowanie. Jeśli Samsung to Twoja religia – wybór oczywisty. Jeśli patrzysz na konkretne funkcje – POCO wygrywa w kwestii baterii i jasności ekranu.

Motorola Edge 60 ma podobną odporność na wodę i ładny design, ale bateria 5200 mAh przegrywa z 6500 mAh POCO. Z drugiej strony Motorola ma czystszego Androida bez bloatware.

OnePlus Nord CE 5 ma mocniejszy procesor (Dimensity 8350 to bestia), szybsze ładowanie 90W i renomę OnePlusa za dobrą optymalizację systemu. Jeśli wydajność w grach jest dla Ciebie priorytetem – to lepszy wybór. Ale znowu – bateria mniejsza o 1000 mAh.

Patrzysz na tę tabelę i widzisz wzór? POCO M8 Pro wygryw bateria i odpornością, przegrywa aparatami i wsparciem softu z Samsungiem. To telefon dla kogoś, kto wie czego potrzebuje i nie płaci za logo na pleckach.

Największe zalety POCO M8 Pro 5G – co przemawia za zakupem

Spędziłem z tym telefonem dwa tygodnie i wiem dokładnie, co w nim działa świetnie. Nie będę Cię zamęczał nudną listą – rozwinę każdy punkt, żebyś wiedział, czy te zalety mają dla Ciebie znaczenie.

Bateria i ładowanie, które eliminują lęk przed rozładowaniem. To brzmi banalnie, dopóki nie doświadczysz wolności od ciągłego sprawdzania procentów. 6500 mAh plus ładowanie 100W to kombinacja, która po prostu działa. Wyjeżdżasz na weekend? Nie pakujesz ładowarki. Zapomniałeś naładować telefon przed wyjściem? 15 minut wystarczy. Ta jedna cecha zmienia codzienne użytkowanie bardziej niż jakikolwiek lepszy procesor czy aparat.

Ekran, który nie wymaga kompromisów. Jasność 3200 nitów, 1.5K rozdzielczość, 120Hz odświeżanie, PWM 3840Hz – to składniki ekranu, który normalnie kosztuje dwa razy więcej. Oglądasz Netflixa? Cudownie. Czytasz artykuły w słońcu? Bez problemu. Scrollujesz TikToka o trzeciej w nocy? Oczy nie bolą. Ten ekran to prawdziwy deal.

Odporność, która pozwala żyć normalnie. IP68, IP69K, Gorilla Glass Victus 2, Wet Touch 2.0. Przestajesz się bać. Deszcz? Nieważne. Przypadkowe zalanie w kuchni? Wytrzesz i dalej. Kluczyki w kieszeni z telefonem? Ekran wytrzyma. To nie jest telefon, który wymaga noszenia w watowanych etuitach i traktowania jak jajka.

Stosunek ceny do możliwości, który zawstydza konkurencję. Za 1299 złotych dostajesz specyfikację, która rok temu kosztowałaby 2000. Flagowy ekran, ogromna bateria, solidna odporność, przyzwoity procesor. Konkurencja albo oferuje mniej za podobną cenę, albo wymaga dopłaty 500-1000 złotych za podobny zestaw funkcji.

Długie wsparcie, które oznacza spokój na lata. Cztery kolejne wersje Androida i sześć lat aktualizacji bezpieczeństwa do stycznia 2031. Kupujesz telefon w 2026, będzie aktualny do 2031. To pięć lat spokojnego użytkowania bez martwienia się o przestarzałe zabezpieczenia czy brak nowych funkcji systemowych.

Wady i ograniczenia – o czym musisz wiedzieć przed zakupem

Nie ma idealnych telefonów, szczególnie w tej cenie. POCO M8 Pro ma konkretne wady i lepiej żebyś o nich wiedział przed zakupem, niż odkrył je po rozpakowaniu.

Pamięć UFS 2.2 to przestarzały standard. W 2026 roku większość konkurentów oferuje UFS 3.1 lub szybsze. Różnica? Aplikacje wczytują się 1-2 sekundy dłużej, kopiowanie dużych plików trwa wiecznie, gry ładują poziomy zauważalnie wolniej. To nie jest tragedia, ale po dwóch tygodniach zaczynasz to zauważać i denerwować się, że producent zaoszczędził te 5 dolarów na komponencie.

Bloatware i reklamy w systemie to plaga. Xiaomi upchnęło w telefonie masę zbędnego śmiecia. Gry, których nikt nie chce. Aplikacje, które duplikują funkcje Google. I – co najgorsze – reklamy w systemowych aplikacjach. Chcesz wyczyścić pamięć? Reklama. Przeglądasz pliki? Reklama. Da się to wyłączyć, ale wymaga przeklikania przez pół godziny ustawień. To po prostu nie powinno mieć miejsca w telefonie za 1500 złotych.

Gigantyczna wyspa aparatów wygląda jak żart. Zajmuje jedną trzecią wysokości plecków, ale mieści tylko dwa normalne aparaty (główny 50MP i ultraszeroki 8MP). Tyle miejsca zmarnowanego na efekt wizualny. Gorzej – wyspa jest wycentrowana, więc ciągle kładziesz palce na obiektywach. Po tygodniu soczewki są zamazane jak przednia szyba po zimowej jeździe.

Brak eSIM i Always-On Display to zaskakujące pominięcia. eSIM staje się standardem – wygodniejsze podróże, łatwiejsze przełączanie operatorów. POCO? Tylko fizyczne karty SIM. Always-On Display? Tylko przez 10 sekund po stuknięciu w ekran. Chcesz sprawdzić godzinę? Musisz dotknąć telefonu. Małe rzeczy, które psują komfort.

Plastikowe plecy zbierają odciski jak magnes. Matowe wykończenie wygląda ładnie przez pierwsze dwie godziny. Potem każdy dotyk zostaje na zawsze. Po tygodniu bez etui telefon wygląda jakbyś go taszczy przez fabrykę czekolady. To detal, ale drażniący.

Aparat ultraszeroki 8MP to niewykorzystany potencjał. W dzień robi użyteczne zdjęcia, ale po zmroku lepiej go nie używać. Brak OIS, słaba jakość nocna, kolory odstawione od rzeczywistości. Szkoda, bo dodatkowe 50 złotych w kosztach produkcji dałoby znacznie lepszy sensor i telefon byłby kompletniejszy.

Dla kogo jest POCO M8 Pro 5G – kto powinien go kupić

Ten telefon nie jest dla każdego i to dobrze. Lepiej kupić urządzenie idealnie dopasowane do Twoich potrzeb niż uniwersalny kompromis.

Gracze mobilni znajdą tu świetny sprzęt do swojej pasji. Ekran 120Hz, solidny procesor, system chłodzenia, bateria na dwa dni intensywnego grania. PUBG, Call of Duty Mobile, League of Legends: Wild Rift – wszystko chodzi płynnie. Nie jest to bestia na poziomie flagowców gaming, ale w tej cenie trudno znaleźć lepszy telefon do gier.

Osoby ceniące długi czas pracy dostaną dokładnie to, czego szukają. Jeśli Twój poprzedni telefon padał o 15:00 i zaczynałeś panicznie szukać gniazdka, POCO M8 Pro zmieni Twoje życie. Dwa dni normalnego użytkowania to nie obietnica marketingowa – to rzeczywistość. Podróżujesz służbowo? Zapominasz o ładowarkach? Intensywnie korzystasz z nawigacji? Ten telefon jest dla Ciebie.

Użytkownicy multimediów pokochają ten ekran. Netflix, YouTube, HBO Max, sport – wszystko wygląda fantastycznie. Dolby Vision i HDR10+ działają świetnie, jasność eliminuje problemy w słońcu, rozmiar 6.83 cala zapewnia immersję. Jeśli więcej czasu spędzasz oglądając treści niż robiąc zdjęcia, ten telefon ma sens.

Osoby szukające odpornego telefonu znajdą spokój ducha. Pracujesz w terenie? Uprawiasz sporty outdoor? Masz dzieci, które traktują Twój telefon jak zabawkę? IP68/IP69K plus Gorilla Glass Victus 2 oznaczają, że telefon przetrwa. Nie będziesz żyć w strachu przed każdą kroplą wody czy upadkiem.

Dla kogo POCO M8 Pro NIE jest odpowiedni? Fotografowie amatorzy znajdą lepsze aparaty w Samsung Galaxy A56 czy Redmi Note 14 Pro. Osoby ceniące czystego Androida będą sfrustrowane bloatware. Ci, którzy potrzebują najwyższej wydajności, powinny dopłacić do POCO X7 Pro z Dimensity 8400 Ultra. A fani kompaktowych telefonów po prostu omną ten 6.83-calowy kolosos.

Czy warto kupić POCO M8 Pro 5G do 1500 zł

Po dwóch tygodniach testów mam jasną odpowiedź: tak, warto – ale tylko jeśli priorytetem są bateria, ekran i odporność. To nie jest telefon uniwersalny, tylko urządzenie z wyraźną specjalizacją.

Największa siła POCO M8 Pro to bateria 6500 mAh połączona z ładowaniem 100W. Ta kombinacja eliminuje lęk przed rozładowaniem, który towarzyszy większości smartfonów. Dodaj ekran AMOLED 1.5K o jasności 3200 nitów i odporność IP68/IP69K – otrzymujesz pakiet funkcji, który normalnie kosztuje dwa razy więcej.

Wady? Są i wyraźne. Wolna pamięć UFS 2.2 spowalnia codzienne operacje. Bloatware i reklamy w systemie irytują. Gigantyczna wyspa aparatów to estetyczna porażka, a sam aparat ultraszeroki jest mizerny. Brak eSIM i Always-On Display to zaskakujące pominięcia w telefonie z 2026 roku.

Czy te wady dyskwalifikują POCO M8 Pro? Nie, jeśli wiesz, na co się piszesz. To telefon dla kogoś, kto ceni baterię ponad aparaty, odporność ponad design, konkretne funkcje ponad logo na pleckach. Jeśli to brzmi jak Ty – nie znajdziesz lepszej propozycji do 1500 złotych.

Alternatywy? Samsung Galaxy A56 dla fanów marki i długiego wsparcia. OnePlus Nord CE 5 dla osób ceniących wydajność. Motorola Edge 60 dla miłośników czystego Androida. Ale jeśli bateria jest Twoim priorytetem numer jeden – POCO M8 Pro wygrywa bez dyskusji.

Ostatnia rada? Kup wersję 8/256 GB za 1299 złotych. Różnica 250 złotych do wersji 12/512 GB nie jest warta dopłaty – 8 GB RAM wystarcza na wszystko, a 256 GB pamięci to obecnie standard. Zaoszczędzone pieniądze zainwestuj w dobre etui i szkło ochronne – ten telefon zasługuje na przyzwoitą ochronę.


FAQ – najczęściej zadawane pytania

Ile kosztuje POCO M8 Pro 5G? W Polsce w promocji 1299 zł (8/256 GB) i 1549 zł (12/512 GB). Ceny regularne to odpowiednio 1499 i 1749 złotych. Najlepiej kupować w promocji lub czekać na wyprzedaże.

Czy POCO M8 Pro ma wodoodporność? Tak, ma aż cztery certyfikaty: IP66, IP68, IP69 i IP69K. Wytrzyma zanurzenie w wodzie do 2 metrów przez 30 minut oraz strumień gorącej wody pod wysokim ciśnieniem.

Jak długo ładuje się POCO M8 Pro? Od zera do pełna w około 42 minuty przy użyciu ładowarki 100W. W 15 minut naładujesz telefon do 50%, co wystarcza na cały dzień użytkowania.

Czy POCO M8 Pro ma dobrą baterię? Bateria 6500 mAh zapewnia około dwóch dni normalnego użytkowania. To jedna z największych baterii w segmencie do 1500 złotych i zdecydowanie największa zaleta tego telefonu.

Czy warto kupić POCO M8 Pro zamiast Samsung Galaxy A56? Jeśli priorytetem jest bateria i jasny ekran – POCO M8 Pro. Jeśli zależy Ci na długim wsparciu (6 lat Androida) i renomie marki – Samsung A56. Oba telefony są dobre, ale do różnych zastosowań.