HONOR 400 Pro 5G

HONOR 400 Pro 5G – recenzja: czy ten „prawie flagowiec” jest wart swojej ceny?

Wyobraź sobie, że możesz mieć flagową wydajność, profesjonalny aparat i ekran godny najdroższych smartfonów – wszystko to w cenie, która nie zmusi Cię do sprzedania nerki. Brzmi jak bajka? HONOR 400 Pro to właśnie próba zrealizowania tego marzenia. Po trzech tygodniach intensywnego użytkowania tego telefonu wiem jedno: to urządzenie potrafi zaskoczyć, ale ma też swoje sekrety, które musisz poznać przed zakupem.

Smartfon kosztuje 3299 złotych, choć w promocjach łapiesz go nawet za 2599 zł. Pytanie brzmi: czy dostajesz pełnoprawnego flagowca w tej kwocie, czy może elegancko opakowany kompromis? Sprawdziłem każdy aspekt tego telefonu – od aparatu przez baterię po wydajność w grach – i mogę Ci powiedzieć dokładnie, czego się spodziewać.

HONOR 400 Pro w pigułce – dla kogo jest ten telefon?

Zanim zagłębimy się w szczegóły, postawmy sprawę jasno. HONOR 400 Pro to telefon dla Ciebie, jeśli cenisz sobie wydajność na poziomie flagowców, ale nie chcesz płacić 5000-6000 złotych za smartfon. To sprzęt stworzony dla osób, które fotografują telefonem częściej niż lustrzanką i potrzebują rezultatów, którymi nie będzie wstyd się pochwalić w mediach społecznościowych.

Jeśli spędzasz dużo czasu na telefonie – od rana do wieczora przeskakujesz między aplikacjami, oglądasz seriale w przerwach, ogarniasz pracę i jeszcze zdążasz zagrać w Call of Duty Mobile – ten smartfon da radę. Snapdragon 8 Gen 3, czyli ubiegłoroczny flagowy procesor Qualcomma, w połączeniu z 12 GB pamięci RAM sprawia, że multitasking to pestka.

Dla kogo nie jest ten telefon? Jeśli szukasz najbardziej kompaktowego urządzenia, które schowasz w kieszeni koszuli, to 6,7-calowy ekran i 205 gramów wagi będą dla Ciebie za dużo. Jeśli nie możesz żyć bez gniazda słuchawkowego, musisz szukać gdzie indziej – tutaj dostajesz tylko USB-C i Bluetooth. A jeśli plastikowa ramka brzmi dla Ciebie jak profanacja w telefonie za trzy tysiące, Samsung Galaxy S24 FE z aluminiową konstrukcją będzie lepszym wyborem.

Design i wykonanie – pierwsze wrażenia, które zostają

Pierwsza myśl, kiedy wyciągasz HONOR 400 Pro z pudełka? „To wygląda drogo”. Druga myśl, po chwili trzymania w ręce? „Czekaj, ta ramka to plastik?”. I tu mamy esencję tego telefonu – wygląda jak milion dolarów, ale jak przyjrzysz się bliżej, znajdziesz miejsca, gdzie producent przyciął koszty.

Tył i przód to szkło, ale jego rodzaj pozostaje tajemnicą producenta. Ramka łudząco przypomina metal – matowa powierzchnia, solidne spasowanie, przyjemny w dotyku – ale dotkniesz i wyczujesz różnicę. To tworzywo sztuczne. Czy to problem? Zależy, czego oczekujesz. Plastik jest lżejszy i lepiej absorbuje uderzenia, ale aluminium daje to uczucie premium, którego tutaj brakuje.

Zakrzywiony ekran na czterech krawędziach to kwestia gustu. Osobiście doceniam, jak smukły wygląda przez to telefon, mimo że waży dobre 205 gramów. Ramki wokół wyświetlacza są symetryczne i cienkie – to detal, który odróżnia dobrze zaprojektowany telefon od przeciętniaka.

Prawdziwym asem w rękawie jest wodoodporność IP68 i IP69. To nie tylko ochrona przed zanurzeniem w wodę, ale też przed gorącymi strugami pod wysokim ciśnieniem. Czy kiedykolwiek będziesz myć telefon ciepłą wodą pod kranem? Pewnie nie, ale fakt, że możesz, daje spokój ducha. Po trzech tygodniach bez etui – które zresztą musisz kupić osobno – nie znalazłem na szkle ani jednej rysy. To mówi coś o wytrzymałości materiałów.

Wyspa aparatów na pleckach przyciąga wzrok. Nietypowy, trapezoidalny kształt sprawia, że telefon wyróżnia się w tłumie prostokątnych modułów. Niektórzy mówią, że wygląda jak Huawei Pura 70 Ultra – ja odpowiadam, że jeśli coś wygląda dobrze, czemu nie?

Ekran 6,7″ AMOLED – czy 5000 nitów to marketing czy rzeczywistość?

Honor chwali się jasnością szczytową 5000 nitów. Brzmi imponująco, prawda? W praktyce ta liczba odnosi się do mikroskopijnego fragmentu ekranu podczas wyświetlania białego paska. W rzeczywistych warunkach, na całym ekranie, dostaniesz znacznie mniej – ale wciąż więcej niż potrzebujesz.

Testowałem ten telefon w pełnym warszawskim słońcu podczas jednego z pierwszych ciepłych dni tego roku. Ekran pozostał czytelny nawet przy najjaśniejszym świetle – widziałem każdą wiadomość, każde powiadomienie, każdy szczegół na zdjęciach. Automatyczna regulacja jasności działa błyskawicznie i inteligentnie. Nie musisz kombinować z ręcznym dostosowaniem.

Panel AMOLED z częstotliwością odświeżania 120 Hz to standard w tej półce cenowej, ale Honor wykonał go naprawdę dobrze. Kolory są żywe bez przesady, czerń jest idealnie czarna, a płynność animacji sprawia, że wracając do telefonu ze 60 Hz czujesz, jakbyś cofnął się w czasie. Możesz wybrać między trybem kolorów naturalnym, żywym i autentycznym – osobiście trzymam się naturalnego, bo najlepiej oddaje rzeczywiste barwy.

PWM 3840 Hz to funkcja dla osób z wrażliwymi oczami. Jeśli po długim przeglądaniu telefonu bolą Cię oczy lub czujesz zmęczenie wzroku, wysoka częstotliwość przyciemniania może pomóc. To techniczny detal, którego nie zauważysz na co dzień, ale jeśli masz problemy z ekranami OLED, docenisz tę funkcję.

Zakrzywienie ekranu dzieli ludzi na dwa obozy. Jedni kochają, jak ramki wtapiają się w bok obudowy, dając wrażenie nieskończonego ekranu. Drudzy przeklinają każde przypadkowe dotknięcie krawędzi. Przez trzy tygodnie miałem może z dziesięć przypadkowych dotknięć – czyli znacznie mniej niż się spodziewałem. Honor dobrze wykalibrował oprogramowanie, żeby ignorować dotknięcia z brzegu.

Snapdragon 8 Gen 3 – wydajność na lata czy kompromis?

To był flagowy procesor w 2024 roku. Teraz, w połowie 2025, jest już jeden rok za topem. Czy to problem? Ani trochę. Snapdragon 8 Gen 3 wciąż rozjeżdża większość zadań, jakie rzucisz w jego stronę. Połączony z 12 GB pamięci RAM LPDDR5X tworzy tandem, który przez najbliższe trzy-cztery lata nie pokażesz Ci plecami.

Testowałem wydajność na różne sposoby. Multitasking? Otwierałem jednocześnie Chrome z dwudziestoma zakładkami, YouTube, Instagram, Spotify i jeszcze parę aplikacji – telefon nie zauważył. Gaming? Call of Duty Mobile na najwyższych ustawieniach graficznych działa płynnie, bez cienia spowolnień. Genshin Impact wymaga obniżenia detali do średnich, żeby utrzymać stabilne 60 klatek, ale to wciąż lepiej niż większość telefonów w tej cenie.

Najbardziej zaskakujące jest zarządzanie temperaturą. Uruchamiałem wymagające gry i czekałem, aż telefon zacznie grzać mi ręce. Czekałem. I czekałem. Po pół godziny intensywnego grania obudowa była lekko ciepła – komfortowo ciepła, nie „au, parzy!” ciepła. System chłodzenia Honor naprawdę działa. To jeden z aspektów, gdzie widać różnicę między dobrym a przeciętnym smartfonem.

W benchmarkach AnTuTu telefon zbliża się do 1,9 miliona punktów. Liczby niewiele Ci powiedzą, ale dla porównania: to więcej niż Samsung Galaxy S24 i tylko odrobinę mniej niż najnowsze flagowce z 2025 roku. W codziennym użytkowaniu różnica jest nieodczuwalna.

Czy brakuje mi najnowszego Snapdragona 8 Gen 4? Szczerze? Nie. Różnica w wydajności między tymi procesorami w rzeczywistym użytkowaniu jest tak minimalna, że zaoszczędzone pieniądze wolę przeznaczyć na cokolwiek innego.

Aparat 200MP – czy megapiksele mają znaczenie?

Przejdźmy do sedna. Aparat główny to sensor 200 megapikseli z dużą matrycą 1/1,4 cala i optyczną stabilizacją obrazu. Brzmi technicznie? W praktyce oznacza to jedno: robisz świetne zdjęcia bez kombinowania z ustawieniami.

Główny sensor – jakość w dzień i w nocy

Zrobiłem tym telefonem blisko trzy tysiące zdjęć przez trzy tygodnie. Od portretu rodziny przez zdjęcia uliczne po nocne fotografie architektury. Główny aparat radzi sobie fenomenalnie w dzień – szczegóły są ostre, kolory naturalne, dynamika świetna. HDR działa automatycznie i w większości przypadków poprawnie scala jasne niebo z ciemnymi cieniami.

Nocne zdjęcia to mieszane uczucia. W dobrym oświetleniu ulicznym dostaniesz czyste, użyteczne fotografie. W kompletnej ciemności algorytmy AI czasem przesadzają z rozjaśnianiem, przez co obraz wygląda nienaturalnie. Tryb nocny wymaga trzymania telefonu stabilnie przez dwie-trzy sekundy – nie jest to długo, ale czasem brakuje automatycznej stabilizacji obrazu, której flagowce mają w nocy.

Szczegółowość 200 megapikseli jest przydatna, gdy chcesz przyciąć zdjęcie i wykadrować dokładnie to, co Cię interesuje. Kadr szerszy, a potem przybliżenie w edycji – wciąż zachowujesz imponującą ilość detali.

Teleobiektyw 3x – gdzie są granice?

Teleobiektyw z trzykrotnym zoomem optycznym to 50 megapikseli wsparte stabilizacją. W dzień robi zdjęcia równie dobre jak aparat główny. Portret z kilku metrów? Perfekcyjny. Szczegóły na budynku po drugiej stronie ulicy? Ostre i czytelne.

Problem pojawia się w słabym świetle i przy obiektach w oddali. Autofocus czasem nie może się zdecydować, gdzie ustawić ostrość. Robisz zdjęcie, patrzysz na podgląd, a ono jest rozmazane. Robisz kolejne, znowu rozmazane. Trzecia próba – w końcu ostre. To frustrujące, zwłaszcza gdy wiesz, że flagowce tej krzywizny nie mają.

Zoom cyfrowy sięga 50x dzięki algorytmom AI. Czy jest użyteczny? Do 10x włącznie – tak, da się wycisnąć przyzwoite zdjęcia. Powyżej – to już bardziej dla zabawy niż praktycznego wykorzystania.

Ultraszeroki kąt – słabsze ogniwo w zestawie

Tutaj Honor wyraźnie oszczędził. Sensor 12 megapikseli z kątem 112 stopni robi swoją robotę, ale jakość odstaje od dwóch pozostałych aparatów. Kolory są mniej nasycone, szczegóły mniej ostre, szum pojawia się szybciej.

W dzień, w dobrym świetle, ultraszeroki kąt daje użyteczne zdjęcia krajobrazów czy architektury. Wieczorem lub w pomieszczeniu lepiej go nie używać. Ciekawostka: aparat ultraszeroki ma autofocus, więc teoretycznie nadaje się do zdjęć makro. Teoretycznie. W praktyce jakość makro z tego aparatu jest słaba. Chcesz zrobić zdjęcie kwiatu z bliska? Użyj teleobiektywu z zoomem 3x – efekt będzie znacznie lepszy.

Funkcje AI w fotografii – hype czy użyteczność?

Honor bardzo promuje swoje funkcje AI w fotografii. Część z nich to prawdziwa magia, część to pokaz sztuczek bez praktycznego zastosowania.

AI Eraser usuwa niepotrzebne elementy ze zdjęć jednym kliknięciem. Działa zaskakująco dobrze – wymazujesz przechodnia z tła, a algorytm uzupełnia przestrzeń tak, że nie widać ingerencji. Portret AI poprawia twarz na selfie – wygładza skórę, rozjaśnia oczy, dodaje kontrastu. Efekt jest naturalny, o ile nie przesadzisz z intensywnością.

Funkcja zamiany zdjęcia w pięciosekundowe wideo? Ładnie wygląda w pokazach, ale nie znajdziesz dla niej praktycznego zastosowania. To ciekawostka, którą pokażesz znajomym raz, może dwa razy, a potem zapomnisz o jej istnieniu.

Bateria i ładowanie – 5300 mAh kontra 100W

Bateria krzemowo-węglowa o pojemności 5300 mAh zapewnia półtora do dwóch dni intensywnego użytkowania. To znaczy: przeglądanie internetu, media społecznościowe, YouTube, sporadyczny gaming, zdjęcia – i kończysz dzień z 30-40% baterii. Jeśli używasz telefonu normalnie, spokojnie wyciągniesz dwa dni.

Ładowanie przewodowe 100W to czista przyjemność. Od zera do 50% w piętnaście minut. Do pełna w niecałe czterdzieści minut. Rano budzisz się z rozładowanym telefonem, wrzucasz go na ładowarkę podczas porannej kawy, a wychodząc z domu masz pełną baterię. Problem? Musiałeś kupić tę ładowarkę osobno, bo w pudełku dostałeś tylko kabel. To irytujące w telefonie za trzy tysiące.

Ładowanie bezprzewodowe 50W to bonus, którego nie spodziewałem się w tej cenie. Działa dobrze, ale potrzebujesz odpowiedniej ładowarki bezprzewodowej, żeby wykorzystać pełną moc. Standardowe 15W też działa, tylko wolniej.

Optymalizacja energii przez AI uczy się Twoich nawyków i dostosowuje zużycie baterii. Po tygodniu użytkowania zauważyłem, że telefon lepiej zarządza aplikacjami w tle – te rzadko używane zamyka, te częste trzyma gotowe do uruchomienia. Efekt? Bateria trzyma dłużej bez dodatkowego wysiłku z Twojej strony.

MagicOS 9.0 – iOS w przebraniu Androida?

System wygląda znajomo, jeśli kiedykolwiek trzymałeś iPhone’a w ręku. Honor nie ukrywa inspiracji – ikony, animacje, centrum kontroli – wszystko to wzorowane na iOS. Różnica? Pod spodem masz Androida 15, więc zachowujesz swobodę, którą Apple nigdy Ci nie da.

Nakładka MagicOS 9.0 jest płynna i dopracowana. Animacje nie zacinają się, przejścia są gładkie, wszystko działa szybko. Możesz zmienić wygląd praktycznie każdego elementu interfejsu – od ikon przez motywy po czcionki. Personalizacja jest na poziomie, którego można zazdrościć czystemu Androidowi.

Funkcje AI są wszędzie. Magiczny Portal to inteligentne menu kontekstowe – kopiujesz adres, system proponuje otwarcie mapy. Zaznaczasz tekst, dostajesz opcję tłumaczenia, wyszukania, utworzenia notatki. Działa szybko i intuicyjnie, ale tylko po angielsku. Polskie menu i polska klawiatura? Funkcja przestaje działać. To frustrujące, bo potencjał jest ogromny, ale realizacja kulawa.

AI Writing Tools mają pomagać w pisaniu wiadomości, poprawiać gramatykę, zmieniać ton wypowiedzi. Po polsku? Nie działają. Po angielsku? Całkiem sprawnie. Honor obiecuje rozszerzenie wsparcia językowego w kolejnych aktualizacjach, ale na razie to obietnice.

Sześć lat wsparcia to śmiały ruch. Sześć aktualizacji Androida i sześć lat łatek bezpieczeństwa oznacza, że telefon będzie aktualny do 2031 roku. Samsung oferuje siedem lat, Google też siedem, ale Honor z sześcioma laty plasuje się w ścisłej czołówce. To realna wartość – kupujesz telefon i masz pewność, że nie stanie się przestarzały za rok czy dwa.

Bloatware? Jest, ale mniej niż się spodziewałem. Kilka aplikacji Honor, kilka partnerskich typu Booking czy TikTok. Wszystko da się odinstalować lub wyłączyć. Po dziesięciu minutach porządkowania masz czysty system gotowy do pracy.

HONOR 400 Pro – kompletna lista zalet

Zacznijmy od tego, co działa świetnie. Wydajność na poziomie flagowców sprawia, że telefon nie zwalnia, nie zacina się, nie denerwuje. Snapdragon 8 Gen 3 z 12 GB RAM-u to gwarancja płynności przez najbliższe lata. Otwierasz dziesięć aplikacji jednocześnie? Telefon nie zauważa. Przełączasz się między grą a YouTube? Zero opóźnień. To uczucie, którego nie dostaniesz w prawdziwym średniaku.

Ekran zachwyca za każdym razem, gdy go odblokujesz. Kolory żywe, czerń idealnie czarna, płynność animacji na poziomie, którego oczekujesz od droższych urządzeń. Jasność wystarczająca nawet w pełnym słońcu, a PWM 3840 Hz chroni oczy podczas długich sesji scrollowania. To ekran, przy którym przyjemnie spędza się czas.

Aparat główny 200 megapikseli to prawdziwa gwiazda tego zestawu. Robisz zdjęcia, które spokojnie postujesz na Instagram czy Facebook bez kompleksów. Szczegóły ostre, kolory naturalne, HDR działa poprawnie. Dla większości użytkowników to wszystko, czego potrzebują od aparatu w telefonie. Teleobiektyw 3x dodatkowo rozszerza możliwości – portrety, zdjęcia z większej odległości, wszystko wychodzi dobrze.

Szybkie ładowanie 100W zmienia sposób, w jaki myślisz o baterii. Nie zastanawiasz się wieczorem, czy naładować telefon na noc. Wrzucasz go na ładowarkę rano na piętnaście minut i masz wystarczająco energii na cały dzień. To wygoda, do której szybko przywykasz i trudno się potem przestawić.

Wodoodporność IP69 daje spokój ducha. Deszcz? Bez problemu. Przypadkowe zachlapanie? Zero stresu. Możesz nawet umyć telefon pod kranem, choć raczej nie będziesz tego robić. Ważne, że możesz.

System MagicOS 9.0 jest dopracowany, płynny i przyjemny w użytkowaniu. Sześć lat wsparcia oznacza długą żywotność. Personalizacja na wysokim poziomie pozwala dostosować interfejs do własnych preferencji.

Wady, które musisz znać przed zakupem

Plastikowa ramka to pierwszy kompromis, który zauważysz. W telefonie za trzy tysiące złotych oczekujesz aluminium. Dostałeś tworzywo sztuczne, które co prawda świetnie udaje metal, ale dotkniesz i poczujesz różnicę. To nie wpływa na funkcjonalność, ale psuje wrażenie premium, które buduje reszta konstrukcji.

Aparat ultraszerokokątny wyraźnie odstaje jakością od głównego sensora i teleobiektywu. W dzień przejdzie, ale wieczorem lub w pomieszczeniach lepiej z niego nie korzystaj. Aparat do selfie też nie powala – jakość niższa niż z tylnych modułów, HDR słabszy, szczegóły mniej ostre. Jeśli selfie to Twoja specjalność, będziesz rozczarowany.

Funkcje AI świetnie wyglądają w materiałach promocyjnych, ale po polsku większość nie działa. Magiczny Portal wymaga angielskiego systemu. AI Writing Tools? Tylko po angielsku. To frustracja, bo widzisz potencjał, ale nie możesz go wykorzystać w swoim języku.

Brak ładowarki i etui w zestawie to irytujący standard rynkowy, ale wciąż irytujący. Kupujesz telefon za trzy tysiące i dostajesz tylko kabel USB. Ładowarkę 100W musisz dokupić za kolejne sto-dwieście złotych. Etui? Kolejne pięćdziesiąt złotych minimum. To powinno być w zestawie.

Zakrzywiony ekran to kwestia gustu, ale dla części użytkowników będzie wadą. Przypadkowe dotknięcia krawędzi, trudniejsze naklejanie szkła ochronnego, większe ryzyko pęknięcia przy upadku – to wszystko minusy zaokrąglonych ekranów.

Bateria 5300 mAh to solidna pojemność, ale w pozaeuropejskiej wersji tego modelu jest 6000 mAh. Honor celowo zubożył europejską edycję, a różnica 700 mAh to mniej więcej trzy-cztery godziny dodatkowego czasu pracy. To boli.

Głośniki stereo są okej, ale nie więcej. Brakuje im głębi i basu, który słyszysz w topowych flagowcach. Do okazjonalnego YouTube wystarczą, do muzyki lepiej użyj słuchawek.

Dla kogo HONOR 400 Pro będzie strzałem w dziesiątkę?

Idealny użytkownik HONOR 400 Pro to osoba, która chce doświadczenia flagowca bez przepłacania. Nie potrzebujesz najnowszego procesora – wystarczy Ci ubiegłoroczny flagowiec, który wciąż rozjeżdża wszystko. Cenisz sobie świetne zdjęcia, ale nie jesteś profesjonalnym fotografem wymagającym idealnej jakości z każdego aparatu. Multitasking to Twoja codzienność – przeskakujesz między aplikacjami jak w transie i potrzebujesz sprzętu, który nie zwolni.

Ten telefon sprawdzi się u osób intensywnie korzystających z mediów społecznościowych. Instagram, TikTok, YouTube – jasny ekran, świetne kolory, płynne 120 Hz sprawiają, że scrollowanie to przyjemność. Robisz zdjęcia na social media? Aparat główny da Ci jakość, która przyciągnie polubienia.

Jeśli pracujesz w terenie i potrzebujesz wytrzymałego urządzenia, wodoodporność IP69 i solidna konstrukcja zapewnią spokój. Telefon przetrwa deszcz, kurz, przypadkowe zachlapania bez problemu. To narzędzie robocze, które nie zawiedzie.

Dla entuzjastów technologii, którzy lubią bawić się nowościami, funkcje AI dają pole do eksperymentów. Nawet jeśli połowa nie działa po polsku, wciąż masz sporo do odkrycia. A obietnica sześciu lat wsparcia oznacza, że telefon będzie dostawał nowe funkcje przez najbliższe lata.

Kto powinien szukać gdzie indziej? Jeśli musisz mieć najlepszą baterię na rynku, są lepsze opcje. Jeśli metalowa ramka to dla Ciebie kwestia zasad, Galaxy S24 FE lub OnePlus 13 będą lepszym wyborem. Audiofile rozczaruje się jakością głośników. A jeśli większość funkcji telefonu ma działać po polsku bez kombinowania, czysty Android od Google albo stabilna OneUI Samsunga będą pewniejszym zakładem.

Cena i dostępność – czy warto czekać na promocję?

Za 3299 złotych HONOR 400 Pro to dobry telefon, ale nie rewelacyjna okazja. W tej cenie konkuruje z realme GT 7, OnePlus 12 (który teraz łapiesz promocyjnie za 2700 zł) czy Galaxy S24 FE. Każdy z tych telefonów ma swoje plusy i minusy, więc wybór zależy od priorytetów.

Za 2599 złotych, w premierowej promocji, HONOR 400 Pro staje się znacznie bardziej atrakcyjny. Różnica tysiąc złotych to już konkretna oszczędność, która rekompensuje pewne kompromisy w konstrukcji. Poprzedni model, HONOR 200 Pro, spadał w promocjach nawet do 2000 złotych, więc jest szansa, że ten również potanieje po kilku miesiącach.

Kiedy kupować? Jeśli potrzebujesz telefonu teraz i możesz złapać go za 2600-2800 złotych, to dobry moment. Jeśli możesz poczekać do Black Friday, szans na jeszcze lepszą cenę jest sporo. Honor lubi agresywne promocje, więc cierpliwość może się opłacić.


HONOR 400 Pro to udana próba przyniesienia flagowego doświadczenia w przystępniejszej cenie. Dostałeś mocny procesor, świetny ekran, dobry aparat główny, szybkie ładowanie i długie wsparcie. Zapłaciłeś za to plastikową ramką, słabszym aparatem ultraszerokim i funkcjami AI, które nie działają po polsku.

Czy warto? Jeśli złapiesz go w dobrej promocji, absolutnie tak. Za 2500-2700 złotych to jeden z najlepszych wyborów w swojej klasie. Za pełną cenę musisz się zastanowić, czy kompromisy Cię nie bolą. Ja, po trzech tygodniach użytkowania, poleciłbym tego telefona większości znajomych pytających o rekomendację smartfona do 3000 złotych. Z jednym zastrzeżeniem – poczekaj na promocję.